życie to jednakże nieustannie przepiękna bajka i nieomal każdego dnia dostarcza wielu przepiękności pod warunkiem noszenia przy dupie brzytwy na czerwonokrwiste poziomki
Blog > Komentarze do wpisu

ruchanki zachrystianne

Wieś jak wieś. Ani wielka ani malutka. Z całą pewnością malownicza lecz bez przesady. Kilka mlaszczących oczy widoków, kilka fajnych posesji, malownicze stawy z rybami oraz mocno zniszczone rabunkami lasy. Wieś przecięta drogą krajową i drogą żelazną. Wieś mająca na stanie światowy zabytek w postaci kościoła parafialnego. 

To właśnie w cieniu tego kościoła toczy się pospolita, acz nie pierwsza dla tej parafii historyja z ruchankami parafianek w tle albo na świeczniku. Znam tę historyją od samej podszewki, chociaż mnie na szczęście nie dotyczy, ale opowiem o niej w trzeciej osobie, chociaż skazańcy bez trudu siebie odnajdą jak będą mieli wolę, podobną pragnieniu ruchania.

Pewien ksiądz, ale nie proboszcz upodobał sobie pewną parafiankę, albo może było odwrotnie, dla której sutanna była najmocniejszym afrodyzjakiem od niepamiętnych czasów. I tenże ksiądz nie był pierwszym uwiedzionym, ale jest z pewnością jakąś pierwszym, który pozostawił trwały ślad po swoich wieczornych albo wyjazdowych wyczynach. 

Child in time, jak niegdyś śpiewało deep purple, przy którym to kawałku niegdyś dochodziło do namiętnych obściskiwań dziewczątek, bo kawałek walił po wyobraźni przez dobre osiem minut. A tu, albo stało się z księdzem albo ksiądz jest jedynie spowiednikiem cudzołożnicy, jednakże nie zachowuje się niczym spowiednik i jest okrutnie rozdygotany całą sprawą. Słowem, czapka gore.

Na wsi nic się nie ukryje, gdyż są sklepy i rozmowy w opłotkach z poziomu roweru albo sań. Na wsi wszyscy nieomal wszystko i o wszystkich wiedzą. Taka specyfika społeczności. Zamężna kobieta obrasta w brzuch i sąsiedzi zaczynają składać gratulacje jemu, ba na wsi każde dziecko to skarb. On wie, że to nie jego więc unika takich rozmów i spotkań sąsiedzkich. Fakt jest faktem, a życie wiejskie toczy się dalej, chociaż ludziska szeptają, bo na wsi swoje wiedzą.

Do akcji wkracza matka rzekomego ojca z małżeństwa, idzie do kurii i naświetla sprawę. Prawo matki. Po kilku dniach wybucha afera. Umyślny z kurii, w tajemnicy spotyka się z ludźmi na wsi i zasięga jęzora. W kościele parafialnym wrze, plotka zatacza coraz większe kręgi. Proboszcz, który realizuje w pobliskim mieście bardzo prospołeczny projekt, nie bywa w parafii, aby nie zostać ochlapanym błotem. Ale to pod jego skrzydłami zdarzenie miało miejsce.

Ta parafia nie ma szczęścia do wikarych, bo za mojej młodości tuż po mojej komunii, mój ulubiony ksiądz zrzucił sutannę, a przez czterdzieści lat takowych przypadków tamoj było aż pięć. A może to parafianki z tej wsi są tak kochliwe i w domach nie mają tego czego pragnęłyby. Ten przypadek dotknął nauczycielki z wiejskiej szkoły, a na wsi szkoła nie może pozostać głucha na fakty.

Jednym słowem, na wiosce zrobiła się wielka rozpieducha. Wszyscy teraz o tym gadają, bo przecież nauczycielka jest zaciążona z księżulem. Fakty prawdziwe, czyli takie jakie są, są już bez znaczenia. Fama poszła, kwestią pozostaje jedynie zapytanie, jak wygląda prawda, albo jaka jest prawda. W opinii wsi jest to bez znaczenia, bo istotne jest co jedna baba drugiej babie powiedziała.

Kościół dostał po dupie, ale istotnym dla mnie jest, że mój znajomy wychodzi z tego z twarzą i z tarczą, a tym bardziej, że po czasie sponiewierania, zaczął cieszyć się realnym życiem. Po prawdzie pracowałem na jego szczęśliwość prawie dwa lata. Opłaciło się.




Nie jestem zaskoczony albo zszokowany, że w sprawie uczestniczy ksiądz. Ale mógłby zajmować albo pannami, albo rozwódkami albo wdowami. Jednakże i w pierwszym i w drugim przypadku popełnia kanonicznych grzech, w trzecim jest już wyłącznie misjonarzem.

I jak tu nie wielbić księży za ich bezdenną głupotę. Głupotę w takim samym rozmiarze jak w innych zawodach. Bo teraz ksiądz to jedynie pracownik kościoła na takim samym statusie jak śmieciarz.

środa, 10 lutego 2010, randalkk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: